środa, 5 marca 2014

Płyn micelarny Kolastyna Refresh dla cery wrażliwej


Moją całą opinie da się wyrazić jednym powalającym słowem: meh.
Zaczynając od początku, szukałam nowego micela do demakijażu, mój wzrok spoczął na tym właśnie cudeńku od Kolastyny. Myślę sobie a co tam, wypróbuję, szczególnie że jak wół na nim pisze że do skóry wrażliwej.
Pierwsze parę użyć było okej, makijaż usuwał w porządku, chociaż kreskę na oku musiałam pocierać, czego nie lubię. Przyszły mrozy, temperatura -16 stopni, moja skóra zrobiła się wrażliwa od chlastającego wiatru, a płyn? Przestał się spisywać. Niby dla cery wrażliwej a po użyciu go do demakijażu policzki piekły mnie okropnie, a o oczach już nie wspomnę, przyjemniejsze byłoby wykłuwanie sobie ich widelcem. Po pierwszym takim przejściu pomyślałam sobie że może jakiś gorszy dzień, zobaczymy jak sytuacja się rozwinie. No niestety ale nic się nie zmieniło, dopóki mrozy trzymały (w sumie to tylko wtedy moja skóra robi się wrażliwa - tak jest raczej normalna) płyn nie spisywał się zupełnie. Nie znoszę kiedy producent zachwala jak to płyn nadaje się do skóry wrażliwej, a tu jedna wielka LIPA. W momencie kiedy temperatura wskoczyła na plus owszem płyn spisywał się okej i nic mnie nie piekło - ale wtedy też moja skóra zachowywała się normalnie.
Skład dla zainteresowanych:

Dla wrażliwców nie polecam, ja na pewno nie kupię tego specyfiku ponownie, bo nie lubię jak mi się wciska kit szczególnie jeśli chodzi o skórę wrażliwą. Nie neguje oczywiście że nie przypadnie on nikomu do gustu, ode mnie jednak zdecydowane nie.

0 komentarze:

Prześlij komentarz