sobota, 8 marca 2014

Rimmel Scandaleyes shadow paint



Dzisiaj parę słów o cieniach dość nowych na rynku a mianowicie Scandaleyes Eye Shadow Paint. Na wstępie muszę już powiedzieć że ja się w nich zakochałam. W tej chwili posiadam dwa kolorki, które chciałabym wam zaprezentować - 005 Golden Bronze i 006 Rich Russet.
Cienie są w formie “farbki”, nakłada się je aplikatorem ala błyszczyk. Zamknięte są w tubkach po 7ml. Po nałożeniu cieni mamy dwie opcje - zostawić tak jak jest, rozetrzeć tylko przy załamaniu powieki, albo całe rozetrzeć. Dla mnie prezentują się super w obu formach, chociaż bardziej skłaniam się ku nie rozcieraniu ich całych - mają wtedy tak fajny, intensywny kolor.
Teraz czas na prezentację kolorków na zdjęciach:
Bez Rozcierania
Na górze mamy Rich Russet, a pod nim Golden Bronze. Mam wrażenie że niestety to zdjęcie przekłamuje kolor Rich Russet, jest on bardziej ciepły niż widać tutaj.
Roztarte

Przede wszystkim muszę tu powiedzieć że do aplikatora trzeba się przyzwyczaić (przynajmniej ja musiałam). Po pierwszym użyciu - bez rozcierania - zauważyłam że nie dojechałam nimi np. do wewnętrznego kącika oka i wyszło mi troche inaczej na jednym i drugim oku ;) Dość szybko zasychają na powiece - nie czuć tego, nic nie ściągają i według mnie są bardzo wytrzymałe - troszkę się potrafią rolować na koniec dnia, ale nie jest to bardzo widoczne i nie zdarzyło mi się to też za każdym razem - widać zależało od nastroju mojej powieki albo ilości mrugań ;) Bardzo podoba mi się to że po całym dniu chodzenia w nich nie tracą praktycznie na intensywności.
Ja jestem jak najbardziej na tak - jest to idealne dla mnie rozwiązanie rano, kiedy maźnę sobie nimi całą powiekę, namaluję krechę, pomaluje rzęsy i gotowe. Polecam.

0 komentarze:

Prześlij komentarz