środa, 9 kwietnia 2014

Bielenda, Drogocenny olejek arganowy 3 w 1

Olejki. Mam z nimi bardzo ciężkie relacje - nie lubię czegokolwiek tłustego na mnie, ale postanowiłam wypróbować go mimo to głównie do olejowania włosów. Mowa o drogocennym olejku arganowym Bielendy 3 w 1. Według producenta można go stosować do ciała, twarzy i włosów, a olejek ma odżywiać, nawilżać i wygładzać.
Jeżeli chodzi o włosy - są po nim są sypkie, nie obciążone, faktycznie odżywione. Stosowałam go na nie raczej raz w tygodniu - weekendowo, czasami zdarzyło się dwa razy na tydzień. Efekt tego odżywienia i sypkości trzymał się około dwóch myć, ale nie chciałam nakładać olejku częściej z obawy zbytniego obciążania włosów. Bardzo fajne że ma atomizer, nie brudzę wtedy nim aż tak całej łazienki tylko wypsikuję sobie olejek na dłoń.

Jeżeli chodzi o ciało, wypróbowałam kilka razy, nawet fajnie nawilża  i w miarę szybko się wchłania ale efekt psychologiczny stosowania tłustego oleju nadal jest :P Poza tym w ramach eksperymentu aplikowałam go parę razy na łapki, gdzie mam egzemę - nic tam nie zdziałał, niby nawilżał ale na egzemę nic a nic mi nie pomaga ;P Przynajmniej też nie szkodzi ;)
Nie próbowałam aplikować go na buzię, także nie mogę się wypowiedzieć na temat jego działania tam. Akurat na punkcie czegokolwiek tłustego na buzi jestem przeczulona jak nie wiem co i nie zniosłabym tego ;)
Głównym minusem o którym muszę wspomnieć na koniec jest charakterystyczny zapach który mnie strasznie drażnił.
Podsumowując cieszę się że zakupiłam ten olejek i powoli przełamuję się żeby zacząć je stosować. Super sprawdza się na moich włosach, faktycznie widzę że są one po nim odżywione i bardzo przyjemne w dotyku. Jeżeli chodzi o pielęgnację ciała powoli się do niego przekonuję, myślę że tam też się bardzo dobrze sprawdza, jak już się człowiek przyzwyczai do używania olejku. 

Za 150ml produktu zapłaciłam 21 złotych.
Categories:

0 komentarze:

Prześlij komentarz